20 października 2013

Moja bajka

Dzisiejszy post będzie troszkę nie na temat. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam moją największą miłość. Zaraz po jedzeniu. Towarzysz mi w zasadzie przez cały czas. W domu, w pracy, w tramwaju, na spacerze. Jest przy mnie kiedy się śmieję, ale też wtedy kiedy płacze. To w jej towarzystwie przeżywałam swoje największe dramaty.

Bo ona ma taką magiczną moc, że potrafi rozbawić do łez, ale kiedy potrzeba pocieszyć jak nikt inny. Pomaga podczas ćwiczeń, inspiruje w kuchni. Istnieje od zawsze, i na zawsze pozostanie. Jest jedna, ale ma tysiące twarzy tak jak kameleon. Jednak zmienia barwę kiedy my tego chcemy. Wystarczy jeden gest.

Ona MUZYKA. Najpotężniejsza muza świata. I nie ważne kto czego słucha, ważne jest to jak się wtedy czujemy. Działa jak narkotyk i to w 100% legalny i bezpieczny.

Nie ma dla mnie nic piękniejszego, pod koniec długiego dnia, niż założyć słuchawki i włączyć ulubioną muzykę. Nie muszę nikogo udawać. Znikają problemy, znika natłok myśli. Chociaż wbrew pozorom to właśnie wtedy powstało najwięcej moich planów i decyzji.

Muzyka jest nie tylko częścią mojego życia. Jest przede wszystkim częścią mnie samej. Żeby poznać mnie taką jaką jestem na prawdę, trzeba poznać to czego słucham. Przyznam, że jest taka część, której jeszcze nikomu nie pokazałam. I to jest moja bajka...